Paweł miał problem z kościołem w Koryncie. Wciąż byli „niemowlętami w Chrystusie” – 1 Kor 3,1. Każdy, kto był rodzicem, zna ten trud doprowadzania dzieci do dojrzałości – uczenia ich korzystania z nocnika, kulturalnego jedzenia, dzielenia się z innymi i całej reszty…
Kiedy przychodzisz do Chrystusa, zostawiasz za sobą rzeczy światowe, aby żyć w „wymiarze Chrystusa” – wymiarze tak odrębnym i różnym od świata, w którym dorastaliśmy. Dlatego Jezus powiedział, że musisz się „narodzić na nowo” – no dalej! Musisz umrzeć dla starego i jak noworodek, zacząć uczyć się podstaw. Dlatego Paweł mówi w wierszu 2: „Poiłem was mlekiem, a nie karmiłem pokarmem stałym, bo jeszcze nie mogliście go przyjąć, a i teraz jeszcze nie możecie. Skoro bowiem jest między wami zazdrość, kłótnie i podziały, to czy nie jesteście cieleśni i nie postępujecie po ludzku?”.
Spójrzmy prawdzie w oczy – w kościele jest wielu takich, którzy żyją i mówią jak świat, tak jak robili to zanim zostali chrześcijanami… Nie ma żadnej różnicy. Największym problemem w Koryncie były kłótnie, zazdrość i podziały. To nie jest z Chrystusa. Chrystus jest jeden. w Nim nie ma podziału. Ale niektórzy ludzie w Koryncie mówili (w. 4): „Ja jestem Pawła”, a inni: „Ja Apollosa”. To nie pochodzi od Boga!
Paweł założył ten kościół. Jego nawrócenie z życia fanatycznego, ale wysoko wykształconego faryzeusza, sprzeciwiającego się Chrystusowi i prześladującego chrześcijan, było dramatyczne – sam Pan ukazał mu się na drodze do Damaszku. Apollos był inny. „Mąż wymowny i biegły w Pismach”, uwierzył w Jezusa, mówił i nauczał pilnie o sprawach Pana, ale znał tylko „chrzest Jana” – chrzest wodny na odpuszczenie grzechu. Wygląda na to, że nie znał chrztu Duchem Świętym; to dwoje współpracowników Pawła, Pryscylla i Akwila, wyłożyło mu „dokładniej drogę Bożą” (Dz. 18,24-28), zanim polecili go kościołowi w Achai, gdzie znajdował się Korynt. Różne doświadczenia tych ludzi nie mają znaczenia. Paweł mówi w wierszu 5: „Kimże więc jest Paweł? Kim Apollos? Tylko sługami, przez których uwierzyliście” – to ludzie, którzy przyprowadzili was do Chrystusa! Wiersz 6: „Ja posadziłem, Apollos podlał, ale Bóg dał wzrost”. To nie Paweł, to nie Apollos! To nie ludzie. To Bóg.
Nawet dzisiaj zbyt łatwo naśladujemy ludzi zamiast Chrystusa! Ja nie naśladuję ludzi, mimo że dorastałem w czasach wielkich liderów zielonoświątkowych w Wielkiej Brytanii – wśród nich byli ewangelista George Jeffreys czy Smith Wigglesworth. Nie polegam na tych ludziach, mimo że kiedy się urodziłem, Jeffreys chciał mnie adoptować jako swojego syna. Nie chcę naśladować żadnego człowieka. Chcę naśladować Jezusa. No dalej! Chcę robić to, co powiedział Jezus, chcę robić to, co kazał robić swoim uczniom – głosić Ewangelię, uzdrawiać chorych. Moja moc nie bierze się stąd, że ktoś położył na mnie ręce; moja moc bierze się stąd, że dotknął mnie Bóg! Dowód na to jest widoczny w moim życiu.
Fundamentem naszego chrześcijańskiego życia jest sam Chrystus i Słowo Boże. Ale teraz Paweł mówi: „Niech każdy uważa, jak na nim buduje”! Cóż za wyzwanie dla liderów, pastorów i dzisiejszych influencerów! Wiersz 11: „Innego bowiem fundamentu nikt nie może położyć poza tym, który jest położony, którym jest Jezus Chrystus” – nie jakiś kaznodzieja, nie Paweł, nawet nie David Hathaway! No dalej! To Chrystus musi być fundamentem, na którym zbudowane jest nasze chrześcijańskie życie!
Musisz więc uważać, jak i co budujesz na tym fundamencie (w. 12). „A jeśli ktoś buduje na tym fundamencie ze złota, srebra, drogich kamieni, z drewna, siana lub słomy; Dzieło każdego wyjdzie na jaw. Dzień ten bowiem to pokaże, gdyż przez ogień zostanie objawione i ogień wypróbuje, jakie jest dzieło każdego”. Czy wiedziałeś o tym? To nie tylko grzesznik zostaje poddany próbie, a potem wrzucony w ogień, ale kiedy Chrystus powróci, gdy wejdziesz do Królestwa, to, co zrobiłeś, zostanie przetestowane przez ogień! Ogień wypróbuje każdego z nas! Ciebie, mnie, każdego wierzącego chrześcijanina. Wiersz 14 i następne: jeśli twoje dzieło, to, co zbudowałeś, przetrwa, otrzymasz nagrodę!
Kiedy dorastałem, uczono mnie, że w Królestwie czeka nagroda za wierność! To, co robimy tutaj na dole, to budowanie domu dla samych siebie na całą wieczność! Niektórzy budują z siana lub słomy – to nie przetrwa, nie ostoi się w ogniu! Nie chcę bogactwa ani sławy tutaj na dole. Jezus powiedział: „Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na swojej duszy poniósł szkodę?”. Możesz być najbogatszym, najpotężniejszym człowiekiem na ziemi – Putinem, Donaldem Trumpem, kimkolwiek. Ale w wieczności to znika! Wiem, co zbudował Putin – to nie było zbudowane na Chrystusie.
W przypadku niektórych, jeśli nasze dzieło spłonie (w. 15), poniesiemy szkodę, ale my sami zostaniemy zbawieni – o ile naszym fundamentem jest Chrystus. To, co robisz po zbawieniu, jest testowane przez ogień. Wszystko, co budujesz dla własnego zysku i korzyści, zostanie spalone. Wiersz 16: „Czy nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży w was mieszka? (...) jeśli ktoś niszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg, bo świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście”!!!
Nawet liderzy w Kościele mogą przekonać się, że ich dzieło zostało zniszczone, a oni sami zostali zbawieni jedynie „tak jakby przez ogień”. Kościele, wyobraź sobie swoją reakcję, gdyby twój dom spłonął! Ale (w. 23): „Wy zaś jesteście Chrystusa, a Chrystus – Boga”!

