Modlitwa to rozmowa z Bogiem

Wiem, że Jezus żyje – rozmawiałem z Nim dziś rano! Realizm naszej relacji z Chrystusem nie polega na powtarzaniu modlitw i formułek, ale na poznaniu Go. Ja rozmawiam z Nim, a On rozmawia ze mną!

Oczekuję, że będą działy się cuda – to normalne w prawdziwym chrześcijańskim życiu! Wierzę, że się wydarzą, i tak się dzieje, to proste jak drut. Nie tylko wierzę, ale wiem, że kiedy modlę się o chorych, ludzie będą uzdrawiani. Po prostu rozmawiam z Bogiem – cuda i Bóg idą w parze! Proste! Nic skomplikowanego. Nic trudnego. Jeśli chcesz cudu – poproś Boga, a On to uczyni, jeśli wierzysz, że to zrobi!

Panie, naucz mnie, jak się modlić

Po ponad 75 latach służby wciąż się uczę – wciąż proszę: „Panie, naucz mnie, jak się modlić”. Gdy byłem dzieckiem, moja matka mówiła, że nigdy nie będę kaznodzieją! Nie chcę być kaznodzieją; wolę postrzegać siebie jako osobę przekazującą informacje (komunikatora). Przez większość mojego życia starałem się wyciągać proste lekcje na temat komunikacji. Niewielu ludzi ma zdolność dokładnego przekazywania innym tego, co mają w myśli – a kaznodzieje potrafią być pod tym względem jednymi z najgorszych! Jednak przez większość mojego życia musiałem korzystać z pomocy tłumaczy i to właśnie wtedy zrozumiałem ten problem. Jeśli mój tłumacz nie rozumie w pełni tego, co próbuję powiedzieć, nie potrafi tego przełożyć. Gramatyka, budowa zdań, a nawet słowa w innych językach są zupełnie inne. Pamiętam, jak wiele lat temu w Rosji miałem dwie różne tłumaczki, obie dziewczyny, które próbowały przetłumaczyć pastorowi to, co mówiłem. Ich tłumaczenia były niemal całkowicie sprzeczne! Jedna powiedziała poprawnie, że zrobię to, o co prosi pastor, tylko „jeśli”. To w dużej mierze zależało od innych ludzi. Druga, która bardzo chciała, żebym to zrobił, powiedziała po prostu, że zrobię to bezwarunkowo! Rezultat – zamieszanie! Innym razem tłumaczyła mnie starsza kobieta. To, co ja mówiłem stanowczo jako mężczyzna, ona przekazywała tak słodko jako kobieta! W rezultacie kilkakrotnie musiała zmieniać sformułowania tego, co mówiła, ponieważ stało to w sprzeczności ze mną!

Sekretem komunikacji jest sytuacja, w której ludzie na ciebie reagują. Jako ewangelista muszę przekazywać realizm Ewangelii – Bożą miłość, przebaczenie i moc ku wyzwoleniu. Mogę to robić z mocą tylko wtedy, gdy zstępuje na mnie Duch Święty – wtedy wylewam swoje serce, a ludzie przychodzą tysiącami, aby odpowiedzieć na wezwanie. Tylko Duch Święty może uzdolnić mnie do takiej komunikacji!

Modlitwa to rozmowa z Bogiem

Tak samo jest z modlitwą. Ósmy rozdział Listu do Rzymian mówi, że gdy nie wiemy, o co się modlić, jak trzeba, sam Duch wstawia się za nami (Rzymian 8,26). Po prostu rozmawiaj z Bogiem, proś Go. Cuda dzieją się dzięki prostemu sposobowi, w jaki odnosimy się do Niego, komunikujemy się z Nim! W naszym normalnym życiu musimy ze sobą rozmawiać – jeśli się nie komunikujecie, nie macie relacji. A jeśli nie komunikujesz się z Bogiem, nie masz z Nim relacji! To proste jak drut. Religia „porwała” modlitwę i zamieniła ją w formułę. Ludzie zapalają świeczki, powtarzają ustalone modlitwy, a nawet czytają to, co powiedział ktoś inny – to nie jest modlitwa. Modlitwa jest prosta, to nie tylko komunia, ale komunikacja z Bogiem.

Czasami mamy potężne spotkania modlitewne w naszym biurze – ale zanim zaczniemy się modlić, rozmawiam z pracownikami o tym, o co będziemy się modlić i czego potrzebujemy. A czegokolwiek potrzebujemy, pochodzi to wyłącznie od Boga – dlatego musimy się modlić. Najpierw omawiam te sprawy z zespołem, a Bóg jest obecny – jest niewidzialnym gościem, cichym słuchaczem każdej rozmowy. Wiem, że Bóg tam jest, Bóg słucha. Zanim poprosimy, On już wszystko usłyszał; wie, co jest w naszych sercach, co myślimy, czego pragniemy i czego potrzebujemy, ale chce, abyśmy ubrali to w słowa.