Droga Do Przebudzenia I Bożej Mocy

Nasz Bóg zamierza dokonać wielkich rzeczy!

Boża moc biblijnie nigdy nie maleje – dla tych z nas, którzy Go szukają, wygląda to tak, jakby Jego moc wręcz wzrastała w miarę, gdy szukamy Go coraz bardziej. W czasie narodowej klęski Księga Joela 2,21.23 ogłasza:

„Nie bój się, ziemio! ciesz się i raduj, bo Pan uczyni wielkie rzeczy! (...) I wy, synowie Syjonu, weselcie się i radujcie się w Panu, waszym Bogu. Da wam bowiem deszcz wczesny i ześle wam deszcz, deszcz wczesny i deszcz późny, jak dawniej”.

Spędziwszy wiele lat na podróżach do Izraela, rozumiem znaczenie tych deszczy. Deszcz wczesny nadchodzi, gdy ziarno zostaje zasiane; deszcz późny przychodzi tuż przed żniwami i jest obfitszy niż ten pierwszy. Właśnie dlatego wierzę, że żyjemy w nowym Dniu Pięćdziesiątnicy – w czasie żniw. Kościół narodził się w Dniu Pięćdziesiątnicy w ogniu i wierzę, że zanim Jezus powróci, doświadczymy jeszcze większego chrztu ognia i mocy.

Przez ponad 75 lat byłem napędzany tą wizją. Wychowałem się wśród wczesnych zielonoświątkowców, a jednak czułem, że czegoś brakuje. W wieku 13 lat wygłosiłem swoje pierwsze kazanie, ale nikt na nie nie odpowiedział. Mój ojciec – wielki człowiek wiary i jeden z liderów Kościoła Zielonoświątkowego Elim – nauczył mnie, że to Duch Święty przekonuje ludzi o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie, który ma nadejść.

Natychmiast zrozumiałem, że nie mogę dalej głosić bez tej mocy. Potrzebowałem Ducha Świętego. Przez cały rok szukałem tego, za czym tęskniłem, jednak wydawało się, że nikt nie posiada tego, czego pragnęło moje serce. Uczęszczałem na niezliczone „spotkania wyczekiwania” – nabożeństwa, na których ludzie gromadzili się i czekali na napełnienie Duchem. Ja jednak rozpaczliwie pragnąłem czegoś więcej.

Po roku postanowiłem, że nie będę już dłużej czekać. Byłem zdeterminowany, by otrzymać to od Boga. W tamtych czasach zarówno kościoły Elim, jak i Assemblies of God (Kościół Zielonoświątowy) organizowały w Londynie wielkie zgromadzenia wielkanocne. Mieszkając wówczas w Croydon, zdecydowałem, że najpierw udam się na spotkanie Assemblies of God; jeśli tam nic nie otrzymam, pojadę dalej na konferencję Elim.

Podczas porannego nabożeństwa, tuż przed obiadem, ogarnęła mnie święta śmiałość. Podszedłem do jednego z kaznodziejów i poprosiłem, aby się o mnie pomodlił. Gdy położył na mnie ręce, Duch Święty zstąpił z taką mocą, że poczułem się, jakby dach budynku został zerwany!

Jeśli przyjąłeś Ducha Świętego, musi istnieć tego dowód. Biblia mówi o darach Ducha, a ja od samego początku wiedziałem, że pragnę Daru Wiary. Bez wiary żaden z pozostałych darów nie może skutecznie działać. Nawet dziś nieustannie proszę Boga o ten dar. Nigdy nie jestem usatysfakcjonowany. Ta sama determinacja, która napędzała mnie w wieku 13 lat, wciąż zmusza mnie do działania w wieku 94 lat. Pragnę więcej Boga!

Zawsze wierzyłem w proroctwa z 2. rozdziału Księgi Joela. Joel mówi o deszczu wczesnym i deszczu późnym. Wielu zielonoświątkowców rozumiało deszcz wczesny jako wylanie Ducha Świętego w Dniu Pięćdziesiątnicy, a deszcz późny jako większe wylanie w dniach poprzedzających powrót Chrystusa.

Gdy byłem młody, niektórzy z moich przyjaciół wierzyli, że deszcz późny przyszedł już za pokolenia mojego ojca, przy narodzinach współczesnego ruchu zielonoświątkowego. Ja jednak zawsze wierzyłem, że jest coś więcej. O wiele więcej.

Dzisiaj wciąż się modlę i wierzę w deszcz późny. Proszę Boga, aby wylał swojego Ducha jak nigdy dotąd.

In 1961 roku wziąłem udział w pierwszej konferencji zielonoświątkowej w Jerozolimie, która odbyła się dokładnie w Dniu Pięćdziesiątnicy. Organizacja tej podróży zajęła mi dwa lata. Byliśmy pierwszą grupą, która odbyła podróż lądową z Wielkiej Brytanii, przez żelazną kurtynę, aż do Izraela.

Na konferencji nie otrzymałem tego, czego – jak sądziłem – szukałem: deszczu późnego. Jednak dziesięciolecia później zdałem sobie sprawę, że Bóg głęboko dotknął mojego życia poprzez to doświadczenie. Ta podróż stała się początkiem mojej służby w Europie Wschodniej. Doprowadziła najpierw do przemytu Biblii, a później, przez całe lata 80. i kolejne dekady, do głoszenia słowa w podziemnym kościele.

Tam byliśmy świadkami niezwykłych przebudzeń. W Bułgarii, na Ukrainie, w Rosji i w całej Europie Wschodniej widzieliśmy Boga działającego w nadzwyczajny sposób. Patrząc wstecz, widzę, że ziarna zasiane podczas tamtej podróży przyniosły plon o wiele większy, niż mógłbym sobie kiedykolwiek wyobrazić.

I wierzę, że dzisiaj największe żniwo jest wciąż przed nami.

Doświadczyłem mocy Boga w moim życiu! Nie jako jakiegoś emocjonalnego przeżycia na konferencji, ale krok po kroku, chodząc bliżej Boga – poprzez mój nastoletni krzyk o ogień, raka, więzienie oraz wiele innych problemów i cudów. Co wydarzy się następnym razem, co przyniesie ten rok? Wciąż nie mam wystarczająco dużo mocy, wciąż nie mam satysfakcji, że Bóg odpowiedział mi w pełni – co będzie dalej? Wiem tylko, że idzie się krok za krokiem, a ja nie dotarłem jeszcze do końca drogi! Przebudzenie musi rozpocząć się w twoim sercu.