Działania w Kazachstanie, czerwiec 2026

Przebudzeniowy przełom, Kazachstan

Ałmaty i Karaganda – Czerwiec 2026

W czerwcu 2026 roku usługiwałem w Ałmaty i Karagandzie w Kazachstanie – były to być może najpotężniejsze 2 tygodnie mojego życia! To była eksplozja Mocy i Ognia!

W latach 90. i na początku dwutysięcznych Kazachstan doświadczył wielkiego przebudzenia – byłem jego częścią. Guzy mózgu były uzdrawiane, a chorzy podnoszeni z łoży śmierci. Potem jednak nadeszło wielkie prześladowanie. W Ałmaty i Karagandzie konfiskowano budynki kościelne, a nawet prywatne domy wierzących, stawiano ich przed sądem na podstawie fałszywych oskarżeń, a liderzy i pastorzy zostali zmuszeni do ucieczki na Zachód. Po 20 latach modlitw nieruchomości zostały zwrócone, a „wolność” przywrócona. Znów możemy działać, a ja posiadam oficjalne rządowe pozwolenia na przemawianie.

W Ałmaty wypełniliśmy kościół liczący 1500 miejsc, prowadząc nawet do dwóch spotkań dziennie! Mówiono, że moje zwiastowanie stało się tak potężne, iż duchowo „rozbija glebę” jak nigdy dotąd. Jak zawsze, w samym centrum znajduje się Chrystus.

Jednak odpowiedzią KGB w niedzielę było odcięcie prądu podczas mojego kazania – zrobili to jednak tylko częściowo, ponieważ sąsiadujący komisariat policji znajduje się w tej samej sieci! Kontynuowałem przemówienie, a całe to miejsce ożyło mocą Boga. Gdy zbliżałem się do końca mojego posłannictwa, pod budynek zajechały ciężarówki KGB z zagłuszaczami sygnału komórkowego, aby zablokować masowy przepływ zdjęć, nagrań wideo i relacji wychodzących z sali – popularni blogerzy obecni w środku szerzyli Ewangelię na swoich platformach społecznościowych do setek tysięcy obserwujących. Agenci KGB zażądali od pastora okazania pozwolenia Davida na przemawianie, ale ten odpowiedział im, że jeśli naprawdę chcą je zobaczyć, powinni udać się do wydziału rządowego, który to pozwolenie wydał! Moc Boża była tak wielka, że wiele setek osób przyjęło Chrystusa i zostało natychmiast, w cudowny sposób uzdrowionych!

A to był dopiero początek! Następnie udałem się do kolejnego miasta – Karagandy. Tutaj zgromadziliśmy się w ogromnym budynku zakupionym przez kościół, który pierwotnie był nieukończonym olimpijskim stadionem pływackim na 5000 miejsc, a został przekształcony na potrzeby Ewangelii! Przed rozpoczęciem spotkania reprezentant Ministerstwa ds. Religii (dawny sowiecki system kontroli) spędził ze mną czas na rozmowie. W momencie gdy Ludowa Orkiestra Symfoniczna miała otworzyć spotkanie, wszystkie linie zasilające budynek zostały odcięte. To potężny obiekt – co mieliśmy zrobić?

Kobieta prowadząca spotkanie, która miała zapowiedzieć orkiestrę, zaczęła prowadzić wszystkich w modlitwie, a następnie w śpiewie prostej pieśni „Alleluja” – bez żadnego nagłośnienia, jedynie brzmieniem głosów wszystkich połączonych uczestników! Potem orkiestra zagrała swoje utwory w ciemności, nie widząc swoich nut. Wciąż w ciemności, włączono jedną lampę i naprędce przygotowano dla mnie mikrofon. Wszystko to stało się możliwe dzięki saksofoniście – Ukraińcowi, który „przeżył 5 lat bez ogrzewania i światła na Ukrainie” i zabrał ze sobą swój przenośny, zasilany bateryjnie system nagłośnieniowy. Zrobił to, ponieważ gdy wychodził z domu, Bóg mu to nakazał! W ten sposób plan wroga, by zatrzymać nasze spotkanie, legł w gruzach! W ciemności setki osób przyjęły Chrystusa i zostało uzdrowionych, ale nie mogłem wezwać ich do wyjścia na przód z trzech balkonów, gdyż było zbyt ciemno. Drugiej nocy stało się to samo – odcięli prąd, ale byliśmy już lepiej przygotowani. Kiedy wezwałem do upamiętania, mieliśmy akurat tyle światła, że ponad 500 osób zeszło na dół, z desperacją szukając Jezusa. Wielu zostało cudownie uzdrowionych!

W niedzielę rano głosiłem w jednym z kościołów wspierających przed po brzegi wypełnioną salą na temat proroctwa Joela o ostatnim wielkim przebudzeniu przed powrotem Jezusa. Pastor płakał: „Czekałem 20 lat, aby usłyszeć to przesłanie!”. Potem wróciliśmy do wielkiej hali na finałowe spotkanie. I znowu – zgasły światła. Lecz tym razem to my byliśmy górą – organizatorzy zlokalizowali i sprowadzili generator, który zasilał grafikę i ekrany telewizyjne, zalewając budynek światłem!

Duch Święty zstąpił tak potężnie, w sposób, jakiego nie widziałem od 75 lat! Głosząc o odnalezieniu Jezusa, Duch Święty poprowadził mnie do uczynienia czegoś odwrotnego niż zazwyczaj – najpierw pomodliłem się o chorych. Bóg odpowiedział z taką Mocą, że fala ludzi zaczęła wchodzić na platformę, aby składać świadectwa o niesamowitych cudach, jakich właśnie doświadczali. Wtedy z niezwykłą łatwością mogłem powiedzieć: „Widzieliście moc Jezusa, która uzdrawia. Ten sam Jezus jest tutaj, aby przebaczyć wasz grzech”. Wiele setek osób przyjęło Chrystusa i odmówiło modlitwę grzesznika!

Gdy posługę przejęli liczni pastorzy wspierający, zabrakło im Biblii. Mówili, że namaszczenie, które było na mnie, spoczęło na nich i każdy, o kogo się modlili, zostawał uzdrowiony! Gdy na koniec siedziałem w pokoju dla pastorów – wycieńczony, ale błogosławiony świadomością, że Ogień Ducha Świętego jest teraz w moim życiu potężniejszy niż kiedykolwiek wcześniej – ten sam urzędnik ds. religii przyszedł ponownie, aby się ze mną spotkać. Powiedział: „Proszę do nas wrócić. Będziemy potrzebować mniej lekarzy!”. Dla niego, jako kulturowego muzułmanina, miało ogromne znaczenie to, że mógł na własne oczy zobaczyć, czego nasz Jezus potrafi dokonać!

Podczas spotkania z pastorami wspierającymi następnego dnia, świadczyli oni, że czekali 20 lat, aby ujrzeć taką Moc od Boga. Przebudzenie w Kazachstanie się rozpoczęło, a pastorzy, z którymi współpracujemy w Gruzji i Uzbekistanie, byli tam obecni i widzieli to na własne oczy! W wieku 94 lat Pan wypełnia swoją obietnicę daną mi – zobaczyłem więcej dowodów działania Ducha Świętego niż kiedykolwiek wcześniej w moim życiu, a w nadchodzących dniach ujrzę jeszcze więcej Ognia, więcej Mocy Ducha Świętego niż na początku.

Bóg błogosławi kraje, w których przez stulecia przelewana była krew męczenników, a która teraz głośno woła o to, by Ewangelia była głoszona w Mocy tym pogrążonym w duchowej ciemności narodom.