Jezus nadal uzdrawia – Cud na człowieku ślepym od urodzenia

Jezus ujrzał człowieka ślepego od urodzenia, a Jego uczniowie zapytali Go: „Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy jego rodzice, że się urodził ślepy?” To zdumiewające pytanie – jak człowiek mógłby zgrzeszyć, zanim jeszcze się urodził? Jezus odpowiedział: „Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, ale stało się tak, aby się na nim objawiły dzieła Boże”. Na przestrzeni lat byłem świadkiem dziesiątek tysięcy cudów. Jezus nadal jest Uzdrowicielem. Nigdy nie chcę, aby ludzie patrzyli na mnie – muszą patrzeć na Niego. Choć bywają chwile, kiedy choroba może mieć związek z grzechem, nie zawsze tak jest. Apostoł Paweł wzywa wierzących do badania samych siebie przed przystąpieniem do Wieczerzy Pańskiej, ostrzegając, że przyjmowanie jej w sposób niegodny może skutkować słabością i chorobą.

Cuda Jezusa nigdy nie były celem same w sobie; one objawiały to, kim On jest. Jak mówi Pismo, był On „mężem, którego Bóg potwierdził wśród was przez cuda i znaki”.

Jezus splunął na ziemię, ze śliny uczynił błoto, nałożył je na oczy ślepego i rzekł do niego: „Idź, obmyj się”. Człowiek ten okazał posłuszeństwo i natychmiast odzyskał wzrok.

Jego sąsiedzi byli zdumieni. „Czy to nie ten sam, który siedział i żebrał?” – pytali. „Jak otworzyły się twoje oczy?” Niezwykłe jest to, że ten człowiek nigdy wcześniej osobiście nie widział Jezusa. Znał jedynie Jego imię. Nie wiedział nawet, dokąd Jezus odszedł. Jakże często ludzie są ślepi w samym środku swoich zmagań, a mimo to Jezus jest obecny, nawet gdy Go nie widzą.

Ludzie przyprowadzili uzdrowionego człowieka do faryzeuszy, ponieważ cud ten wydarzył się w sabat. To, co powinno być powodem do świętowania, szybko przerodziło się w religijny spór. W oczach faryzeuszy, skoro Jezus uzdrawiał w sabat, musiał być grzesznikiem.

Sami faryzeusze byli podzieleni. Zapytali człowieka: „Co ty o Nim mówisz?” Ten odpowiedział krótko: „To prorok”.

Przywódcy religijni, wciąż odmawiając wiary, podawali w wątpliwość, czy ten człowiek w ogóle był wcześniej ślepy. To przypomina mi moje własne świadectwo. Wciąż mam zdjęcia rentgenowskie z czasu, gdy chorowałem na raka płuc. Lekarze byli zdumieni tym, czego dokonał Bóg. Czasami dowody nie pozostawiają ludziom żadnego naturalnego wyjaśnienia.

Faryzeusze wezwali rodziców uzdrowionego. „Czy to jest wasz syn? Czy urodził się ślepy? Jak to się stało, że teraz widzi?” Bojąc się żydowskich przywódców, odpowiedzieli ostrożnie: „Wiemy, że to jest nasz syn i że urodził się ślepy. Ale jak teraz widzi, tego nie wiemy. Jego zapytajcie, ma swoje lata”.

Na tym etapie służby Jezusa władze żydowskie postanowiły już, że każdy, kto wyzna Jezusa jako Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. A jednak to On jest Mesjaszem.

Gdy ponownie przesłuchiwano uzdrowionego, złożył on jedno z najwspanialszych świadectw w całym Piśmie Świętym: „Czy jest grzesznikiem, nie wiem. Jedno wiem: byłem ślepy, a teraz widzę”.

To jest samo serce każdego chrześcijańskiego świadectwa. Jako ewangelista wiem, kim byłem kiedyś – grzesznikiem – ale teraz zostałem uwolniony.

Zniecierpliwiony człowiek odpowiedział: „Już wam mówiłem. Dlaczego chcecie słuchać tego ponownie? Czy i wy chcecie stać się Jego uczniami?”

Przywódcy religijni odparli: „My jesteśmy uczniami Mojżesza”. Jednak samo naśladowanie Mojżesza nie przynosi zbawienia.

Wtedy uzdrowiony przemówił z niezwykłą odwagą: „To właśnie jest zdumiewające, że wy nie wiecie, skąd On jest, a otworzył moje oczy. A wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale jeśli ktoś jest czcicielem Boga i czyni Jego wolę, tego wysłuchuje. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy ślepemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nic nie mógłby uczynić”.

Nie mogąc mu odpowiedzieć, rzekli: „Cały urodziłeś się w grzechach i ty nas pouczasz?” I wyrzucili go precz.

Uzdrawianie zawsze stanowiło fundamentalną część mojej służby, ponieważ uzdrowienie kieruje wzrok ludzi ku czemuś znacznie większemu. Demonstruje moc i współczucie Jezusa oraz potwierdza, że ma On władzę odpuszczania grzechów.

Ta historia kończy się w piękny sposób. Jezus odnalazł człowieka, którego wyrzucono, i zapytał go: „Czy wierzysz w Syna Bożego?” Ten odpowiedział: „A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?”

Jezus rzekł do niego: „I widziałeś Go, i to jest Ten, który mówi z tobą”.

Wtedy człowiek ten zawołał: „Wierzę, Panie!” i oddał Mu pokłon.

Największym cudem nie było jedynie to, że ślepiec odzyskał fizyczny wzrok, ale to, że przejrzał, poznał kim naprawdę jest Jezus, i uwielbił Go jako swojego Pana.